Przez pierwsze 10 minut Lechia skoncentrowała się na pacyfikowaniu ataków drużyny przyjezdnej, przez co futbolówka gościła głównie na połowie gospodarzy. Podopieczni Dawida Pędziałka nie wykreowali groźniejszej okazji, zaś zawodnicy z Winnego Grodu zaczęli coraz częściej dochodzić do głosu. Szczególnie groźną bronią podopiecznych Sebastiana Mordala były stałe fragmenty gry z 17. minuty. Pierwszy z nich, wrzucony z prawej strony przez Dominika Więcka trafił na głowę Pawła Flisa, jednak Michał Jerke dobrze wybronił strzał lecący pod poprzeczkę. Po tej interwencji Dominik Więcek podszedł wykonać rzut rożny z drugiej strony. Bramkarz Olimpia Grudziądz ponownie zdał egzamin, ponieważ skutecznie wypiąstkował piłkę z pola karnego. Nie oznaczało to końca problemów, gdyż Wiktor Nahrebecki zebrał futbolówkę, po wymianie podań z kolegą wrzucił ją na pole karne, gdzie Rafał Ostrowski skutecznie sfinalizował jego dośrodkowanie. Po bramce Olimpijczycy nie byli w stanie się zebrać przez dłuższą chwilę i dopiero strzał celny oddany z dystansu Dominika Frelka pobudził ich ponownie do działania. Najczęściej próby dorzucenia piłki na pole karne podejmował Dawid Abramowicz, aczkolwiek wrzutki zawodnika występującego w zeszłym sezonie w Ekstraklasie nie tworzyły większego zagrożenia. Po pewnym czasie prawa strona uaktywniła się, gdzie wyróżniał się Kacper Jarzec. Akcje 23-latka były całkiem ciekawe, jednak nie zakończyły się wykreowaniem groźniejszej okazji. Niemniej goście zepchnęli zawodników Lechii do defensywy, a groźne uderzenia Dawida Olejarki oraz Abramowicza stanowiły potwierdzenie zaistniałego stanu rzeczy. Ostatecznie udało się strzelić bramkę do szatni, a podopieczni Dawida Pędziałka dokonali tego za sprawą dotychczas groźnej broni Lechii, czyli rzutu rożnego. Dawid Olejarka zagrał futbolówkę na dalszy słupek, gdzie wrzutkę skutecznie zamknął Dawid Abramowicz.
Strata bramki w ostatniej akcji pierwszej połowy rozwścieczyła podopiecznych Sebastiana Mordala, którzy ruszyli na bramkę Olimpijczyków. W 49. minucie Dawid Dębski doszedł do dobrej pozycji po zgraniu długiej piłki przez kolegę, jednak napastnik Lechii uderzył tuż obok prawego słupka. Minutę później, dzięki kapitalnemu zagraniu Przemysława Bargiela 19-latek stanął sam na sam z bramkarzem przyjezdnych, jednak ten pojedynek wygrał Michał Jerke. Piłka odbiła się jednak na tyle nieszczęśliwie, że wracający Szymon Michalski wpakował piłkę do własnej bramki. Dominik Frelek ponownie uderzył z dystansu, ale tym razem piłka poleciała w środek bramki. Pomimo sprzyjających okoliczności Jakub Bursztyn niepewnie interweniował, ale jego błąd nie doprowadził do utraty bramki. Tym razem podopieczni Dawida Pędziałka nie byli w stanie zdominować zawodników z Winnego Grodu, którzy potrafili się raz na jakiś czas odgryźć. Tuż przed zejściem z boiska dogodną okazję wypracował sobie Dawid Dębski, jednak uderzył nad bramką. Bardzo dobrą sytuację miał również Kuba Lizakowski, lecz zmarnował sytuację, starannie wykreowaną przez kolegów. Do 75. minuty podopieczni Sebastiana Mordala utrzymywali względną kontrolę nad spotkaniem, ale sama końcówka przypominała fragmenty pierwszej połowy, gdzie krajobraz zdominowały ataki przyjezdnych. Celne strzały z dystansu oddali odpowiednio Artur Siemiaszko, Kacper Cichoń oraz Dominik Frelek, lecz z ich próbami poradził sobie bramkarz Jakub Bursztyn. Bramkarz gospodarzy zachował się niepewnie przy jednej z prób dośrodkowania gości, którzy zmarnowali niezłą okazję. W 94. minucie rzut rożny wykonała Olimpia, do główki doszedł Bartosz Zbiciak. 25-letni obrońca wprowadził piłkę w kozioł, dzięki któremu Olimpijczycy cieszyli się z pierwszego punktu w tym sezonie. Lechia stworzyła jeszcze jedną okazję, ale na koniec pozostaje olbrzymi niedosyt. Szansa na pierwszy komplet punktów uciekła, zaś zła seria meczów bezpośrednich z Olimpią kończy się tylko remisem.

Dodaj komentarz