Po cennym, choć pozostawiającym uczucie niedosytu remisie podopieczni Sebastiana Mordala wracają do Zielonej Góry. Piłkarze z Winnego Grodu podejmą próbę odczarowania Dołka, jednak przyjeżdża Górnik Łęczna pragnący przełamania. Kto przerwie swoją złą serie?
Jest nieźle, choć ostatnio gorzej
Piłkarze z Lubelszczyzny zaczęli sezon od wygranej w Szczecinie ze Świtem, stanowiącej najdalszy wyjazd w tym sezonie. Wydawało się, że po wyrównanym, ale zamienionym na zwycięstwo starciu podopieczni Jurija Szatałowa będą chcieli iść za ciosem w derbach. Inauguracyjny mecz na własnym stadionie zakończył się niepowodzeniem, a pojedynek pragmatyków zwyciężyła Avia Świdnik. Wyjazd do Wrocławia nie okazał się dla Górnika lepszy, ponieważ rezerwy Śląska wygrały spotkanie, a trener nie był zadowolony z gry zespołu. Przełamanie przyszło w drugim domowym spotkaniu, gdzie nie dominując całkowicie rywala rozgromili Podhale Nowy Targ. Spotkanie w Nowym Sączu z Sandecją zakończyło się remisem, jednak z perspektywy obu stron pozostawiał spory niedosyt. Najważniejsze było jednak to, że Górnik nie schodził z dobrej ścieżki, co potwierdził domową wygraną z Rekordem Bielsko-Biała. Nie zeszli z niej w Kluczewie, gdzie po nieskuteczności w pierwszej połowie otrząsnęli się i wysoko wygrali z nabierającym rozpędu w drugiej części spotkania Sokołem. Podobnie wyglądała pierwsza połowa z rezerwami Legii na własnym stadionie, jednak w niej przyjezdni zdołali wyjść na niespodziewane prowadzenie. Zielono-Czarnym udało się efektownie wyjść z opresji, wygrywając spotkanie i strzelając cztery gole.
Po ofensywnych wyczynach nadeszło starcie w Bydgoszczy, gdzie nieobfitujące w liczne okazje bramkowe starcie z Zawiszą zakończyło się bezbramkowym remisem. W meczu domowym przeciwko Chojniczance Chojnice Zielono-Czarni powrócili do dobrej dyspozycji, choć było blisko wpędzenia się w kłopoty. Niewykorzystany karny przez Valerijsa Sabale ostatecznie zapalił lampkę ostrzegawczą i Górnik wrócił do spotkania, wygrywając 3:1. Nadeszło starcie wyjazdowe z GKS-em Tychy, gdzie oba zespoły walczyły w tym meczu o drugą pozycję. Podopieczni Jurija Szatałowa byli w stanie fragmentami prowadzić grę, jednak nie mieli pomysłu na sforsowanie solidnie ustawionej defensywy Tyszan. Nie oddali ani jednego strzału celnego. Dodatkowo utrudnili sobie sprawę rzutem karnym, niewykorzystanym przez Fryderyka Janaszka. Na początku drugiej połowy GKS podwyższył prowadzenie i w pełni kontrolował boiskowy przebieg zdarzeń. Po porażce w Tychach przyszedł domowy mecz ze Stalą Stalowa Wolą, który wydawał się idealną okazją na szybki powrót do walki o bezpośredni awans. Pomimo dobrej gry i prowadzenia do przerwy Łęcznianie przegrali spotkanie, w którym potrafili przycisnąć rywala, zamykając do na własnej połowie. Do zwycięstw potrzebna jest zabójcza skuteczność, którą przyjezdni zaprezentowali w tym meczu.
Szybka robota z wieloma zmianami
Po spadku z I Ligi Górnik Łęczna wziął się do roboty i 2 tygodnie przed rozpoczęciem sezonu miał gotową kadrę. Nie zmienia to faktu, że Zielono-Czarnych czekało wiele kluczowych odejść. Doszlo do zmiany w bramce, gdzie Łęczną opuścili Branislav Pindroch oraz Łukasz Budziłek. Słowak wrócił po paru latach do ojczyzny, gdzie obecnie reprezentuje barwy Komarno, zaś 35-letni Polak jest bez klubu. Nową „jedynką” został 19-letni Adam Matysek, wypożyczony z Zagłębia Lubin. Z linii defensywy odeszli Filip Szabaciuk, David Ogaga czy Luca Gucek. 23-letni Polak pozostał na poziomie I-Ligi, gdzie zasilił szeregi Puszczy Niepołomice. Pozostali dwaj wymienieni panowie odeszli zza granice – Nigeryjczyk przeszedł do Bułgarii, zaś Słoweniec wrócił do ojczyzny.
Zespół opuściło mnóstwo pomocników i napastników, gdyż Łęczną opuścili Bartosz Biedrzycki (powrót z wypożyczenia), Egzon Kryeziu (do Avii Świdnik), Kamil Nowogoński, Patryk Paryzek (obaj powroty z wypożyczeń), Kamil Orlik (do Polonii Bytom), Rafał Wolsztyński (do Sparty Katowice), Bartosz Śpiączka (bez klubu) czy Branislav Spasil (do Odry Opole).
W obronie bez rewolucji…
Wspomniałem już o przyjściu Adama Matyska. Linie obrony nie spotkało zbyt dużo przyjść, gdyż w klubie pozostał Paweł Jaroszyński, Kamil Kruk czy Mateusz Hołownia, a przyszedł Rafał Kobryń, ostatnie sezony reprezentujący barwy Olimpii Grudziądz oraz Grzegorz Rogala, niegrający w ostatnim czasie zbyt wiele w GKS-ie Katowice. W pomocy korekt było więcej, choć było ich nieporównywalnie mniej z odejściami. Wypożyczony z Górnika Zabrze został Niemiec Samuel Quinoo, a zespół zasilili również Michał Walski oraz Bartłomiej Korbecki. Pierwszy z nich po latach opuścił Małopolskę, grając głównie na poziomie I-Ligi, zaś drugi przyszedł z III-ligowej Chełmianki Chełm, gdzie wyróżniał się i w jednym z sezonów został królem strzelców. Dołączył rówież Wiktor Niewiarowski, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy rezerw Śląska Wroclaw.
…ale w ataku już jest
Całkowitą rewolucję przeszedł atak, gdzie przyszły 2 nieoczywiste nazwiska – Hubert Antkowiak oraz Jindřich Novotný. 29-letni napastnik zaliczył zaliczył 2 świetne sezony na poziomie III Ligi dla ŁKS-u Łomża. Szczególnie w oczy rzuca się zeszły sezon, gdzie strzelił 31 goli w lidze. Z kolei Czech zdobył 20 goli na poziomie III Ligi czeskiej, gdzie 24-latek wydatnie przyczynił do awansu na zaplecze czeskiej Ekstraklasy.
Obecnie obaj nie strzelają na poziomie II Ligi, a główną robotę w ofensywie robi Bartłomiej Korbecki oraz Adam Deja. Drugi z graczy rozegrał 154 spotkania w Ekstraklasie i rozegrał najwięcej spotkań na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce ze wszystkich graczy Zielono-Czarnych. Tuż za nim jest Paweł Jaroszyński, który poza Ekstraklasą ma kilkanaście spotkań na poziomie włoskiej Serie A. Wpływ na przyjście oraz późniejsze pozostanie kapitana zespołu miała przeszłość, czyli wcześniejsza gra dla klubu ojca i brata
Serie A, Liga Europy i lubuskie
Swoje doświadczenie w Ekstraklasie zdobyli również Mateusz Hołownia, Jakub Myszor, Kamil Kruk czy Michał Walski. Pierwsza dwójka miała okazję zagrać również zagranicą, pierwszy w Albanii, drugi w Turcji. Mateusz Hołownia ma za sobą również intrygująca przygodę w Warszawie, gdzie najbardziej zapadł w pamięć za kadencji Czesława Michniewicza. 28-letni obrońca zagrał 6 spotkań w eliminacjach do Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy, gdzie 5 razy wyszedł w podstawowym skladzie. Był to sezon, gdzie Legia po raz ostatni zagrała w Lidze Europy. Trzeci z wymienionych graczy jest zawodnikiem z województwa lubuskiego, ponieważ pochodzi z Drezdenka. Na koniec warto wspomnieć o trenerze Biało-Czarnych, Juriju Szatałowie. 63-letni Rosjanin z polskim obywatelstwem pamięta czasy, gdy awansował z Górnikiem do Ekstraklasy i utrzymywał go na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Wrócił on po prawie 10 latach do pracy jako szkoleniowiec i pomimo spadku z I Ligi, gdzie objął zespół na rundę wiosenną pozostał na Lubelszczyźnie.
Które oblicze Górnika ujrzymy?
Mowa więc o ambitnym zespole, który pragnie powrotu do I Ligi, jednak napotyka pewne przeszkody na swojej drodze. Ten mecz może wyznaczyć Górnikowi pewną granicę – czy im bliżej do walki o bezpośredni awans czy miejsca barażowe. Ciekawych nazwisk w zespole z Lubelszczyzny nie brakuje, więc zapowiada się niezwykle intrygujące starcie. Czy Lechia będzie w stanie zaskoczyć zespół, który w swojej historii ma 8 sezonów rozegranych w Ekstraklasie?
Mecz odbędzie się na Dołku o godzinie 12:45, zaś dla nieobecnych będzie dostępna transmisja w TVP Sport.

Dodaj komentarz