Po bolesnej domowej porażce z rezerwami Legii nadchodzi trudny sprawdzian dla podopiecznych Sebastiana Mordala. Jadą do Nowego Targu, gdzie podejmą Podhale, najlepszą defensywę zeszłego sezonu oraz drugą najlepszą ofensywę obecnego. W meczach u siebie plasują się na drugiej pozycji w lidze, wygrywając cztery z sześciu spotkań ligowych i 2 w Pucharze Polski. Czy Lechia udowodni swoją dobrą formę wyjazdową, gdzie przegrała tylko w Bydgoszczy?
Złej chwili nie daj się, po burzy słońce jest
Pierwszy mecz zapowiadał równie udany sezon, co zeszły. Podhale wygrało 3-1 z rezerwami Śląska Wrocław. Nadeszły jednak cięższe chwilę w kolejnych tygodniach. Pomimo wygranej w Pucharze Polski stracili ważne punkty w Kleczewie z Sokołem, a w kolejnych dwóch spotkaniach zadłużenie przegrali z Hutnikiem Kraków i Górnikiem Łęczna. Przełamanie na przyszło w domowym starciu z Resovią Rzeszów, która wykorzystała cofnięcie się zawodników gospodarzy do defensywy przy 1:0 i uratowała punkt. Bolesny sierpień zakończył się wygraną w Bytowie z Olimpią Grudziądz.
Przyszedł rok szkolny, a ciężkie chwile podczas wakacji okazały się najlepszą nauką. Nowotarżanie rozpoczęli od domowej wygranej w derbach z Sandecją Nowy Sącz, choć w pierwszej połowie nie było łatwo. Po podbudowaniu nastrojów ponownie zagrali na własnym stadionie, gdzie całkowicie zdominowali Stal Stalową Wolę i odnieśli najbardziej okazałe zwycięstwo. Sytuacja w tabeli zaczęła się stabilizować, jednak przyszła wyjazdowa porażka z rezerwami Legii. Poza problemami w obronie, gdzie Duma Podhala nie radziła sobie ze skrzydłami Legii, zaś gdy musiała przycisnąć nie potrafiła znaleźć odpowiedniego sposobu na Jana Biedungę. Doszedł indywidualny błąd bramkarza Podhala i niespodzianka stała się faktem.
Ostatecznie był to drobny wypadek przy pracy, który jedynie kładł się cieniem na zwyżkującą formę podopiecznych Tomasza Kuźmy, a po przerwie reprezentacyjnej udowodnili to. Pokazali, że potrafią zdominować rywala, choć w wielu momentach brakowało ostatniego podania. W starciu z Rekordem zwycięstwo dał piękny gol z dystansu, zaś z Chojniczanką w Chojnicach na własne życzenie nie zdobyli kompletu punktów. Zespół z województwa pomorskiego dobrze wykorzystał swoje lepsze momenty w ofensywie, zaś w obronie kawał dobrej roboty wykonał 34-letni golkiper gospodarzy Dawid Priemel.
Zespół bez wielkich nazwisk, ale i bez rewolucji
Na stolicy Podhala nie przeprowadzono rewolucji, stawiając na stabilizację w składzie. Z ważniejszych graczy odszedł 24-letni Kolumbijczyk Cesar Pena, który zdecydował się pójść ligę wyżej, reprezentować barwy Polonii Bytom. Swoją dobrą, półroczną przygodę w Podhalu wykorzystał Bartosz Lelito, który przeszedł do tej samej ligi co kolega, jednak zasilił szeregi Warty Poznań. W trakcie tego sezonu Dumę Podhala opuścił Bartosz Kurzeja, strzelec 11 goli ligowych w zeszłym sezonie oraz 2 w tym. Z jego usług zdecydowała się skorzystać Puszcza Niepołomice, również I-ligowy zespół. Wartością dla zespołu byli również wypożyczeni gracze – Antoni Burkiewicz oraz Adam Chojecki. Pierwszy z nich trafił w ramach półrocznego wypożyczenia z Rakowa Częstochowa, zaś drugi przyszedł na cały sezon z Korony Kielce. Obaj panowie dołożyli swoje liczby, jednak po sezonie powrócili do swoich klubów i szukają gry w nowych miejscach. Wszyscy wspomniani gracze są młodzi, jednak jako czynny piłkarz swoją przygodę z Podhalem zakończyła II-ligowa legenda, która rozegrała na tym szczeblu najwięcej, ponad 300 spotkań, Piotr Giel. 36-letni napastnik nie strzelał na tym poziomie jak we wcześniejszych latach, jednak wciąż potrafił dołożyć liczby. Teraz poszedł grać do IV Ligi, jednak pozostał w Dumie Podhala, rozpoczynając swoją przygodę jako asystent Tomasza Kuźmy.
Młodość to ważna inwestycja
Do klubu przyszli gracze, którzy zdobyli już doświadczenie w zeszłym sezonie na tym szczeblu rozgrywkowym bądź wyżej. Jednym z nich jest Tobiasz Kubik, który rozegrał ponad 50 meczów w I Lidze dla GKS-u Tychy. Ta sztuka udało się również Filipowi Baniowskiemu, który dostał swoje minuty w I-ligowej Wiśle Kraków. Z kolei w II Lidze przez 1 sezon swoje szanse dostali Radosław Seweryś (parę lat temu w Wiśle Puławy) oraz Michał Surzyń (zeszły sezon w Stali Stalowa Wola). Poza nimi dołączyli gracze z dużą dawką doświadczenia. Michał Kumoch rozegrał ponad 100 spotkań w II Lidze, a ostatnim sezonie wywalczył awans z Wartą Poznań do I Ligi. Ostatecznie 25-letni pomocnik zdecydował się pozostać na tym poziomie rozgrywek, który zna najlepiej. Doświadczenia w ataku nigdy za mało, więc do Nowego Targu przyszedł 33-letni Szymon Sobczak. Napastnik z Zakopanego w ostatnich latach pokazywał swoje umiejętności na poziomie I Ligi, gdzie trzykrotnie kończył sezon z dwucyfrową liczbą bramek. Ostatnie rozgrywki nie są takimi, do których chce wracać. Po awansie z Arką Gdynia do Ekstraklasy nie wykorzystał odpowiednio swoich szans, po czym po pół roku poszedł do II-ligowego Zagłębia Sosnowiec. Zamiast wnieść nową energię do zespołu dostosował się do jego marazmu, nie strzelając ani jednej bramki! Poza niepowodzeniami klubowymi zaliczył tragiczny sezon indywidualny. Wrócił więc w rodzime strony, gdzie odbudowuje swoją formę. Ostatnie mecze wskazują, że jest szansa na powrót do dobrej formy, gdyż w ostatnich dwóch meczach strzelił 2 gole.
Piękne historie rodem z Podhala
Z najważniejszych postaci warto wyróżnić dwie – trenera Tomasza Kuźmę oraz Marcinho. 35-letni trener, zaczynający swoją przygodę w rezerwach Rakowa Częstochowa rozpoczyna swój czwarty sezon w szeregach zespołu w Sumie Podhala. Szkoleniowiec nie przywiązujący się do nazwisk oraz stawiający na odpowiednią pracę bez piłki może być kolejnym przykładem na wypromowanie swojego nazwiska poprzez pracę w II Lidze. Ta sztuka udała się Mariuszowi Misiurze czy Danielowi Myśliwcowi. Ciekawym nazwiskiem w jego talii jest 29-letni Brazylijczyk Marcinho, ktory jest liderem klasyfikacji strzelców ex-aequo z Bekemem Bickim i Jakubem Jeleniem. Po niewystarczającej liczbie minut w brazylijskiej piłce przeniósł się do Polski, gdzie rozpoczynał swoją przygodę od A-Klasy. Po pokazaniu się na niższych szczeblach rozgrywkowych otrzymał swoją szansę z III-ligowej Polonii Warszawa oraz II-ligowych zespołach – Pogoni Siedlce oraz Sandecji Nowy Sącz. Dopiero w Podhalu stał się znacząca postacią, bez której nie byłoby historycznego dla klubu awansu do II Ligi, a w tym w pełni udowadnia swoją wartość.
Która konsekwentna droga budowania zespołu okaże się skuteczniejsza? Rozpoczęta na obszarze górskim w Nowym Targu czy w nizinnej Zielonej Górze? Przekonamy się w niedzielę 14:30. Transmisja spotkania w TVP Sport.

Dodaj komentarz