Początek nie wskazywał na późniejszą dominację Hutnik Kraków. Lechia Zielona Góra ruszyła na bramkę przeciwnika, jednak nie wykreowała żadnej dobrej okazji. Po dziesięciu minutach rozpoczęło się show Hutnika, które trwało do końca pierwszej części spotkania. Nadrzędna w atakach gości była lewa strona, gdzie duże zamieszanie powodował Oskar Zawada. Za sprawą wspomnianego ofensywnego pomocnika zawodnicy ze Suchych Stawów doszli do dobrej okazji. W 13. minucie podał do Mateusza Sowińskiego, który minął Jakuba Bursztyna, ale jego strzał z linii bramkowej wybił Igor Kurowski. Lampka ostrzegawcza powinna się zapalić po tej akcji podopiecznym Sebastiana Mordala, ale nic podobnego się nie stało. W 17. minucie Marcin Budziński poprowadził piłkę w środku pola, zagrał na prawą stronę do Oskara Kordykiewicza. Ten zauważył w polu karnym Mateusza Sowińskiego, który wykorzystując bierność Pawła Flisa wpakował futbolówkę do bramki.
Zawodnicy z Winnego Grodu nie potrafili skutecznie odpowiadać na pressing przyjezdnych, a jedyną godną odnotowania sytuacją to ta z 35. minuty. Przemysław Bargiel wygrał pojedynek z bezbłędnym wówczas Valentinem Nweke, jednak uderzył tuż obok bramki. Końcówka przyniosła karnawał niewykorzystanych szans ze strony podopiecznych Krzysztofa Świątka. Najpierw Marcin Budziński zebrał futbolówkę przed polem karnym, zmylił Bargiela i uderzył zza pola karnego. Jakub Bursztyn poradził sobie z obiecującą próbą byłego kapitana Cracovii. Jeszcze lepszą interwencję zanotował przy indywidualnej akcji Zawady z pierwszej minuty doliczonego czasu gry. Na sam koniec nie pewnie interweniował po strzale Sowińskiego, ale skuteczna asekuracja Kurowskiego pomogła nie ponieść poważniejszych konsekwencji.
Na szczęście obraz gry się zmienił, gdyż Lechia od początku drugiej części dochodziła do niezłych okazji. Styl obu zespołów ograniczył się do prostszych środków, co sprzyjało podopiecznym Sebastiana Mordala. Najpierw dobrą okazję w 50. minucie miał Kamil Olek, zaś 5 minut później do jeszcze lepszej pozycji strzeleckiej doszedł Przemysław Bargiel, jednak uderzył minimalnie tuż obok lewego słupka. Kolejna faza spotkania przyniosła bardziej wyrównany przebieg, gdzie z prostej gry udało się przejść do bardziej płynnej gry. Początkowo nie wynikały z tego konkrety, jednak jak już się rozpoczęły to z dużą radością dla kibiców Lechii. W 69. minucie wprowadzony do gry Marcin Szpakowski wgrał futbolówkę na pole karne z rzutu rożnego, zaś nieobstawiony Rafał Ostrowski odpowiednio ułożył stopę i wyrównał stan rywalizacji. Spotkanie się rozkręciło, zaś obie strony pragnęły zgarnąć komplet oczek. Zawodnicy z Winnego Grodu najlepszą okazję mieli za sprawą Olka, za to najbliżej wyprowadzenia gości na prowadzenie był po stałym fragmencie Nweke.

Dodaj komentarz